Załóż bloga   Zaloguj się



Sobota, Czerwiec 17, 2017

Jak przełamać lęk przed prowadzeniem auta

Jeszcze do niedawna byłam jedną z tych osób, które mają prawo jazdy, ale nie praktykują. Scenariusz napisało życie – zdałam egzamin tuż po maturze, potem wyjechałam na pięć lat na studia i… No i nic. ;) Długo nie miałam własnego samochodu i byłam wierną orędowniczką roweru oraz chodzenia pieszo, nie gardziłam też komunikacją miejską – zwłaszcza jako studentka, kiedy miałam zniżki na bilety. Niestety, wczesna młodość się skończyła, życie rzuciło mnie do małej wsi pod Warszawą, zaczęłam pracę w stolicy i zaczęły się problemy. Kolejka co godzinę, autobus co dwie. Rower odpada, bo musiałabym wyjeżdżać z domu o 5 rano. Plus do tego spędzanie przynajmniej dwóch godzin dziennie w różnych środkach transportu szybko mi zbrzydło. Postanowiłam zatem przeprosić się z moim prawem jazdy, tym bardziej, że pod domem stoi sobie nowiuśka Mazda 3.

 

No ale właśnie - nowa mazda 3 Warszawa, korki, kierowcy trąbiący sekundę po zmianie świateł na zielone? Jak się przełamać? Oto jak! ;)

 

1) Odświeżanie prawa jazdy zaczęłam od powrotu na kursy nauki jazdy. Większość szkół ma w swojej ofercie kursy dla takich kierowców jak ja, którzy za kierownicą siadają raz na dekadę, więc z radością skorzystałam z oferty jednej z warszawskich placówek. Jazda po mieście z instruktorem, który ma swój zestaw hamulców, bardzo pozytywnie wpłynęła na moją pewność siebie za kółkiem.

 

2) Kiedy już opanowałam kursowe autko oraz kursowe trasy, przyszła pora na moje własne auto. W tym celu zaczęłam od jazdy z chłopakiem po rzadko uczęszczanych wiejskich drogach, a następnie starałam się powolutku zapoznać z trasami, którymi miałam zamiar uczęszczać. Na moje szczęście mój nauczyciel numer dwa ma anielską cierpliwość, więc obyło się bez ofiar. ;)

 

3) Punkt trzeci to samodzielna jazda. Znając już na pamięć wszystkie ronda, skrzyżowania, a nawet algorytmy świateł, uznałam, że pora na wyfrunięcie z gniazda, czy też w tym przypadku – garażu. Powoli zapuszczam się więc coraz dalej i nawet nieśmiało planujemy pierwsze wspólne wakacje „na dwóch kierowców”!

 

A Wy jak radziliście sobie z „oswajaniem” samochodu? :)

alt

RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie. Darmowe statystyki