Załóż bloga   Zaloguj się



Jak przygotować dziecko do nauki pisania

alt

Sztuka pisania pięknego pisania nie udaje się nawet części dorosłych. Jak zatem z nauką literek ma sobie poradzić małe dziecko, które nie radzi sobie jeszcze z jedzeniem sztućcami, nie wspominając już o prawidłowym trzymaniu pióra? Wbrew pozorom, nauka pisania może być przyjemniejsza niż się nam, dorosłym, wydaje! Dzięki kilku prostym aktywnościom, które będą przyjemne dla malucha, nasze dziecko wyrobi sobie sprawność manualną oraz umiejętność posługiwania się przyborami szkolnymi. Jakie ćwiczenia najlepiej sprawdzą się podczas przygotowywania malca do nauki pisania?

 

1)      Warto sięgnąć po stare dobre kolorowanki dla dzieci! Dzięki wypełnianiu obrazków kolorem dziecko uczy się precyzji oraz ćwiczy umiejętność skupienia uwagi, czyli umiejętności niezbędne nie tylko podczas nauki pisania! Dodatkowo kolorowanki mają szereg innych zalet, o których napisze innym razem. ;)

2)      Ćwiczenia typu „połącz punkty” – to ćwiczenie jest doskonałe, ponieważ uczy nie tylko stawiania prostych linii, ale dodatkowo rozwija wyobraźnię przestrzenną i pomaga dziecku w prosty oraz przystępny sposób nauczyć się cyferek!

3)      Szlaczki – stare dobre szlaczki to idealny sposób na wyćwiczenie ręki naszej pociechy. Powtarzając jeden i ten sam wzór maluch wyrabia sobie rękę, a także przyzwyczaja się do tego rodzaju ćwiczeń, dzięki czemu późniejsze pisanie literek w rządkach nie będzie stanowiło dla niego żadnego problemu.

4)      Kalkowanie – to coś, co dzieci uwielbiają! Wbrew pozorom obrysowywanie obrazka wcale nie jest czynnością bezsensowną. Dzięki niemu dziecko uczy się rysować precyzyjne linie, co w przyszłości zaprofituje pewną dłonią. A także, kto wie, może po jakimś czasie dziecko od kalkowania przejdzie do rysowania własnych obrazków?

 

Jak widać, wszystkie te aktywności są proste, przyjemne oraz stanowią doskonałą rozrywkę podczas coraz dłuższych jesiennych wieczorów! Jeżeli więc nasza latorośl po powrocie z przedszkola zaczyna narzekać, że jej się nudzi, możemy bez obaw zaproponować jej którąś z wyżej opisanych rozrywek. ;)

 

 

Historia krzyżówki

alt

Krzyżówki towarzyszą nam od zawsze. Spotykamy się z nimi w szkole, w pracy, chętnie sięgamy po nie podczas długiej podróży. Są doskonałym i łatwym w transporcie sposobem na umilenie sobie czekania w kolejce, a nawet (czego oczywiście nie pochwalam ;)), w trakcie wyjątkowo nudnych wykładów!
To nie wszystko! Krzyżówki posiadają również status pełnoprawnej pomocy naukowej! W trakcie zajęć dydaktycznych dzieciaki są zmuszane (ale czy na pewno?) rozwiązywać łamigłówki, takie jak krzyżówki biblijne, przyrodnicze, historyczne...

Istnienie krzyżówek w naszej rzeczywistości jest czymś tak oczywistym, że prawdopodobnie niewielu z nas zastanawia się nad tym, skąd się właściwie wzięły? Kto je wymyślił? Co go zainspirowało?

Warto zauważyć, że ludzkość od zawsze miała jakieś dziwne ciągoty do rozwiązywania zagadek i szukania odpowiedzi na pytania. I bardzo dobrze, bo prawdopodobnie dzięki temu wyszliśmy z jaskiń.

Skłonność tę po mistrzowsku wykorzystał Arthur Wynne, którego uważa się za twórcę pierwszej krzyżówki z prawdziwego zdarzenia. Chociaż krzyżówki w różnych formach pojawiały się w prasie już od XVIII wieku (czyli praktycznie od początku istnienia gazet), to dopiero dzieło Arthura zyskało sobie status kultowy. Pan Wynne był pracownikiem sławnego New York Times’a, w którym odpowiadał za dział sztuczek i kawałów, i to właśnie w tym dziale po raz pierwszy opublikowano „Original Crossword Puzzle”. Sukces był tak duży, że szybko zdecydowano się na wydanie pełnowymiarowego zbioru krzyżówek, który rozszedł się w zadziwiającym jak na tamte czasy (czyli początek XX wieku) nakładzie pół miliona egzemplarzy! W 1925 roku krzyżówka trafiła do Polski pod wdzięczną nazwą „łamigłówki krzyżowej”. Obecną nazwę nadał jej Kazimierz Makarczyk – wybitny szachista oraz, oczywiście, zapalony miłośnik krzyżówek!

 

Oględziny domu - na co zwrócić uwagę

alt

Parafrazując stare powiedzenie „Dom, jaki jest, każdy widzi”. Ale czy na pewno? Wbrew pozorom oględziny domu, który planujemy kupić, to wcale nie taka prosta sprawa! Całkiem niedawno, jako „niezależny ekspert” (co brzmi naprawdę zabawnie, zważywszy na moje humanistyczne wykształcenie), miałam przyjemność oglądać z przyjaciółką nowe domy Wilanów, i nawet pomimo braku ogłady, obycia i znajomości tematu udało się nam wyeliminować wszystkie potencjalnie wadliwe oferty. Wszystko dzięki licznym poradom bardziej doświadczonych znajomych oraz dosyć rzetelnego przeglądania poradników budowlanych, zarówno tych papierowych, jak i internetowych. Jak się przygotować? Na co zwrócić uwagę? Już służę moją (niefachową) poradą!

 

1)      Przygotuj sobie zestaw małej marudy, czyli metr budowlany, notesik, długopis i aparat fotograficzny – dzięki temu będziesz mógł dokładnie sprawdzić każde pomieszczenie, zanotować wszystkie informacje, nasuwające się pytania, uwagi oraz sugestie, a także na chłodno przeanalizować zdjęcia dokonane podczas oględzin. Wiadomo, że wybieranie nowego ogniska rodzinnego jest czynnością emocjonującą, dlatego w trakcie tej czynności warto poczynić dokładną dokumentację i później na spokojnie ją przeanalizować.

2)      Zabierz „niezależnego eksperta”, czyli jakiegoś dobrego znajomego, który trzeźwym okiem pomoże Ci ocenić stan oraz wygląd domu. Poza tym, co dwie pary oczu to nie jedna. ;)

3)      Obejrzyj dom od dach po strych, sprawdź, czy nie ma pęknięć, zacieków, pleśni, w jakim stanie są podłogi, sufity, okna – zanotuj wszystko, co może wymagać dodatkowej naprawy lub wymiany!

4)      Pamiętaj o tym, żeby zwrócić uwagę na lokalizację domu – czy hałasy z ulicy będą budziły dzieci, czy droga dojazdowa jest w dobrym stanie, czy sąsiedzi nie wyglądają jakoś dziwnie.

 

To wszystko wymaga oczywiście sporo pracy, ale na koniec przełoży się na o Twój komfort życia!

 

Jak przygotować dom jednorodzinny na zimę

alt

Biały puch, widoki jak z pocztówek, trzaskający mróz i rodzinne wieczory przy kominku! Żeby jednak nasza zima wyglądała tak jak w książeczkach dla dzieci lub bajkach Dsineya, powinniśmy się do niej odpowiednio przygotować! Zwłaszcza jeśli mieszkamy w domu jednorodzinnym!

 

Dom jednorodzinny - to przytulne gniazdko, tlące się ognisko i marzenie o niezależności, ma również swoje mroczne strony, z których bardzo wiele obnaża zima. I nieważne, czy są to domy jednorodzinne Warszawa pogrupowane w luksusowe osiedla, czy pojedynczo stojące domy rozrzucane po jakiejś podlaskiej wsi graniczącą z Puszczą Białowieską. Wszystkie te lokale łączy jedno – zimą potrafią być przerażająco... No cóż, zimne. Jednak możemy dom do zimy przygotować, a kiedy temperatura spadnie poniżej zera zaśpiewać radośnie „Hu, hu, ha!” i zza okna rozkoszować się bajkowym krajobrazem, ciesząc się równocześnie błogim ciepłem. Co zrobić, żeby dodatnie temperatury w naszym domu nie oznaczały bankructwa spowodowanego opłatami za prąd lub gaz?

 

1)      Uszczelnij okna i drzwi! – to właśnie przez nie ucieka całe ciepło! Dlatego jeszcze jesienią warto zadbać o to, żeby uzupełnić wszystkie ubytki. Doskonałym rozwiązaniem (oraz uroczą ozdobą!) są również tradycyjne ocieplacze, które kładzie się na przykład na parapetach lub w przerwie między oknami.

2)      Zainwestuj w ekrany zagrzejnikowe – czyli piankę pokrytą specjalną folią, którą montuje się na ścianie za kaloryferem. Folia odbija energię cieplną, dzięki czemu drogocenne dodatkowe stopnie Celsjusza trafiają do wnętrza pokoju, a nie w ścianę.

3)      Zamontuj rolety w oknach – po co? Już tłumaczę. Nawet kiedy okna są idealnie szczelne i otulone najpuchatszym ocieplaczem, ciepło ma tendencje do uciekania przez szybę. Dlatego w trakcie ciemnych i ponurych dni, kiedy i tak musimy zapalać światła w pokoju, rolety zapobiegną utracie ciepła. Oczywiście podczas dni ładnych i słonecznych, które czasami zdarzają się nawet polską zimą, rolety odsłaniamy i czerpiemy profity z darmowej energii świetlnej.

4)      No i na koniec – pilnuj, żeby na grzejnikach nic nie leżało! Każde ciało obce położone na kaloryferach wpływa na obniżenie temperatury!

 

To wszystko z mojej strony. A Wy znacie jakieś inne tanie i proste sposoby na zapewnienie sobie ciepłej zimy? ;)

 

Domowe sposoby na łagodzenie AZS

AZS potrafi znacząco utrudnić życie. Zwłaszcza atopowe zapalenie skóry u dzieci powoduje masę cierpienia, zarówno u maluchów, jak i u rodziców, którzy często nie potrafią pomóc maluchowi. Na szczęście dzięki odpowiedniej pielęgnacji możemy złagodzić skutki tej paskudnej choroby! I wcale nie mówię tutaj o smarowaniu się drogimi maściami i kremami! Dzięki kilku składnikom, które mamy w kuchni, szybko i sprawnie opanujemy świąt i pieczenie, a także nawilżymy i odżywimy udręczoną skórę!

 

alt

1)      Płatki owsiane – owsianka to zdrowe i pożywne śniadanie oraz... Doskonały kosmetyk! Dzięki bogactwu składników odżywczych płatki owsiane pomagają nawilżać i łagodzić podrażnienia. Wystarczy zetrzeć na proszek szklankę płatków owsianych, a następnie dodać je do wanny z ciepłą wodą. Tak przygotowana kąpiel pomoże złagodzić wszystkie dolegliwości. Kąpiel w płatkach owsianych pokocha również skóra dojrzała. W wariancie dla osoby dorosłej bez alergii i problemów możesz dodać do niej kilka kropki ulubionego naturalnego olejku eterycznego.

2)      Siemię lniane – kosmetyczne właściwości siemienia lnianego znały już nasze prapraprababki. Siemię to prawdziwe bogactwo doskonałej jakości kwasów tłuszczowych, a do tego rewelacyjnie nawilża i doskonale zastępuje kremy, maski czy odżywki. No i przede wszystkim jest całkowicie naturalne i nie podrażni nawet najdelikatniejszej skóry! Przepis na siemię jest bardzo prosty – łyżkę siemienia zalewamy szklanką wody, a następnie doprowadzamy do wrzenia i gotujemy przez kilka minut. Powstały kleik odcedzamy i używamy do łagodzenia podrażnień lub dodajemy do kąpieli.

Przy problemach z AZS doskonale sprawdzą się również naturalne odżywcze oleje lub oliwka z dobrym składem, a także najzwyklejsza, bezzapachowa wazelina! Powodzenia!

 

Samochód przed zimą

alt

Zima to najgorsza pora roku dla kierowców. Rano ciemno, po południu ciemno, do tego gołoledź, błoto pośniegowe i różnego rodzaju opady atmosferyczne. Jak nietrudno się domyślić, te paskudne warunki są nie bez znaczenia nie tylko dla nas, ale również dla naszych samochodów, dlatego warto zawczasu przygotować się na nowy sezon!

 

1)       Przede wszystkim zmieniamy opony na zimowe, a także sprawdzamy akumulator i alternator. Test baterii akumulatora jest bardzo ważny, ponieważ dzięki temu możemy przynajmniej częściowo zyskać obraz tego, jak ten element samochodu zachowa się podczas dużych mrozów. Przy okazji powinniśmy sprawdzić też stan koła zapasowego oraz parametry wszystkich możliwych płynów. W celu sprawdzenia i zmienienia najlepiej skorzystać z pomocy specjalistów – właścicielom Mazd polecam aso mazda Warszawa. Ja jestem bardzo zadowolona z ich usług! A nie dość, że jestem kobietą, to jeszcze do tego naturalną blondynką. ;)

2)       Uzupełnijmy niezbędne narzędzia – czyli sprawdźmy stan skrobaczki, płynu do rozmrażania szyb i czystych szmatek do czyszczenia okien. Dzięki temu nie zaskoczy nas pierwszy szron na szybach i przymrozki.

3)       Zadbajmy o uszczelki i podwozie – na zimowej nawierzchni znajduje się mniej więcej tyle samo chemii, co w paczce papierosów. Wszystkie te substancje mające ułatwiać topnienie śniegu i poprawiać bezpieczeństwo jazdy są mocno żrące i niezbyt przyjazne dla większości elementów auta, dlatego przed wyruszeniem zimą w drogę warto zabezpieczyć elementy pojazdu najbardziej narażone na kontakt z nimi.

4)       Wymieńmy dywaniki – na gumowe! Ta rada naprawdę zmienia komfort i jakość jazdy zimą. Gumowe dywaniki nie przepuszczają wody, są łatwe w czyszczeniu, a do tego bardzo tanie! Dzięki nim unikniemy brudu, wilgoci i zaparowanych szyb, które zimą potrafią naprawdę uprzykrzyć życie nie tylko kierowcom, ale również pasażerom!

 

A Wy jak przygotowujecie auta do zimy? ;)

 

RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie. Darmowe statystyki