Załóż bloga   Zaloguj się



Kilka sposobów na udaną jazdę próbną

alt

Kupno nowego auta wiąże się (a przynajmniej powinno!) nieodłącznie z jazdą próbną. Jak w trakcie tych kilkudziesięciu minut sprawdzić, czy upatrzony model faktycznie jest tym jedynym, z którym spędzimy w zgodzie i miłości przynajmniej kilka najbliższych lat? Wbrew pozorom nie jest to takie trudne!

 

1)       Oczywiście całą zabawę zaczynamy od wyszukania salonu, który posiada w swojej ofercie interesujący nas pojazd. W tym celu wystarczy wpisać w wyszukiwarkę frazę w stylu „Mazda jazda próbna Warszawa”, a następnie odwiedzić salon osobiście, zadzwonić lub zapisać się na test przez formularz na stronie. W ostatnim przypadku warto jednak mimo wszystko zadzwonić i dodatkowo potwierdzić nasze zainteresowanie jazdą.

2)       Jesteśmy już w salonie, dealer podstawia auto, co robimy? Sprawdzamy, czy to na pewno ten model, który nas interesuje! Niestety, sprzedawcy bardzo często podstawiają na jazdę próbną podrasowane (i droższe!) samochody z mocniejszymi silnikami, przez co już po zakupie klient często jest rozczarowany.

3)       Jeszcze przed wyjechaniem z salonu powinniśmy sprawdzić, czy wnętrze jest wystarczająco ergonomiczne, czyli jak się czujemy za kierownicę, czy widoczność ze wszystkich stron odpowiada naszym potrzebom, przyjrzeć się desce rozdzielczej, potestować skrzynię biegów itp.

4)       Podczas jazdy bezwzględnie wyłączamy radio (dzięki temu sprawdzimy głośność pracy silnika), a także staramy się przetestować samochód na różnych nawierzchniach.

5)       No i na koniec – nie boimy się pytać! Pamiętaj, że dealer, który towarzyszy Ci podczas jazdy, marzy tylko o tym, żebyś kupić samochód, więc jego obowiązkiem jest udzielenie Ci wyczerpujących informacji nawet na te pytania, które Tobie samemu wydają się niezbyt błyskotliwe.

 

Na koniec pamiętajmy o tym, że musimy być asertywni! Tak poważny wydatek, jak kupno nowego auta, warto przemyśleć na spokojnie, nie wspominając już o przetestowaniu różnych marek i modeli. Powodzenia!

 

Jak dodać włosom objętości

alt

Często oglądając amerykańskie twory popkultury zastanawiałam się, jak to jest możliwe, że każda bohaterka serialu posiada piękne, gęste i puchate włosy. Coś dodają do wody? Genetyla? Oczywiście później odkryłam coś takiego jak doczepy i zagęszczanie, ale zanim do tego doszłam, przetestowałam na mojej niezbyt imponującej czuprynie kilka sposobów na to, żeby dodać włosom objętości. I niektóre z nich nawet zadziałały! ;)

 

1)      Proteiny – działa na przyrost masy mięśniowej, więc czemu nie na włosy, prawda? Otóż proteiny wspaniale dodają objętości włosom niskoporowatym (czyli tym niewrażliwym na wilgoć), w innym przypadku mogą nam zrobić siano na głowie, a przecież nie o to chodzi! Najprostszym sposobem na stworzenie proteinowej odżywki jest sposób naszych babek z nałożeniem żółtka na włosy – ja najczęściej mieszam je z odrobiną odżywki, łyżeczką miodu i ulubionym olejem. Jeżeli jednak nie mamy czasu lub chęci na zabawy w małego chemika, doskonale sprawdzi się proteinowa ożywka, jak na przykład Volume z Gosha, którą znajdziecie na przykłąd tutaj - http://www.gosh.pl/k/pielegnacja-wlosow/.

2)      Płukanka z glinki – to dobry sposób na szybki push up, ale nie należy jej nadużywać, bo na dłuższą metę wysusza skalp i włosy. Do litra wody, najlepiej przegotowanej, dodajemy pół łyżeczki ulubionej glinki, odczekujemy chwilę i następnie spłukujemy. Włosy będą lekko trzeszczące, ale za to mocno odbite od skalpu.

3)      Szczotka z włosa dzika – daje co prawda chwilowy efekt, ale błyskawiczny, poza tym można odnawiać go w ciągu dnia dowolną ilość razy bez szkody, a wręcz z pożytkiem, dla włosów!

 

A jakie są Wasze sposoby na dodanie fryzurze objętości?

 

Cera bez skazy - jak dobrać podkład do rodzaju cery?

alt

Każda kobieta marzy o pięknej i nieskazitelnej cerze. A ponieważ niewiele pań taką posiada, przemysł kosmetyczny ma się lepiej niż dobrze. ;) W większości przypadków, żeby osiągnąć pożądany efekt cery bez skazy, trzeba zainwestować w dobry podkład. Jednak są podkłądy oraz Podkłady. Jak dobrać podkład do naszego rodzaju cery?

 

1)      Cera sucha – dobra wiadomość jest taka, że raczej nie mamy problemu z niedoskonałościami. Posiadaczki takiej cery powinny celować w formuły dodatkowo nawilżające o półpłynnej formule. Z dodatkowymi składnikami odżywczymi. Z własnego doświadczenia mogę polecić kosmetyk GOSH Foundation Drops, który posiada w składzie dodatek olejku arganowego oraz kojący składnik antiderm, a także mile widziany we wszystkich kosmetykach filt przeciwsłoneczny. Podkład znajdziecie na przykład tutaj - http://www.gosh.pl/k/podklady/.

2)      Cera mieszana – tutaj mamy problem, bo ceraz mieszana, jak sama nazwa wskazuje, jest mieszana. Tłusta strefa T i suche policzki to prawdziwe wyzwanie dla każdego podkładu! Dlatego, zamiast podkładu, warto rozważyć zakup kremu koloryzującego typu BB. Krem nawilży, zamaskuje, a przy okazji ochroni przed słońcem. Strefę T warto przy tym lekko przypudrować naturalnym pudrem. Najlepiej transparentnym. Ja polecam naturalny puder bambusowy. Kosztuje grosze, a trzyma sebum w ryzach przez cały dzień!

3)      Cera tłusta – sama borykałam się z nią przez lata (a potem na moje szczęście się zestarzałam), więc doskonale wiem, jak wiele łez i złorzeczeń wiąże się z tego rodzaju cerą. Cera tłusta jest podatna na zapychanie, łatwo płata figle i nie lubi większości płynnych formuł z silikonami. Może więc z nich zrezygnować? Posiadaczki tego rodzaju skóry powinny zainteresować się podkładami mineralnymi, które nie tylko ładnie kryją, ale dodatkowo chronią przed słońcem, nie zapychają, a wręcz – dzięki zawartości minerałów – pomagają trzymać skórę w ryzach!

 

No i na koniec pamiętajcie, żeby każdy z tych podkładów dokładnie zmyć! ;)

 

Kolorowanki dla dzieci i nie tylko

Rosnąca popularność kolorowanek, nie tylko tych dla dzieci!, sprawia, że zaczynamy zadawać sobie pytanie, co jest w nich takiego szczególnego? Dlaczego wypłenianie kolorami gotowych obrazków tak bardzo absorbuje i sprawia, że pochłonięci kolorwaniem jesteśmy w stanie zapomnieć o całym świecie, i to bez względu na wiek? Jeśli chodzi o kolorwanki dla dzieci, są one doskonałym sposobem na wyrobienie sobie sprawności manualnej I dokładności połączonej z nauką kolorów. Ale co w kolorowankach widzą dorośli użytkownicy?

 

1)      Kolorowanki pozwalają zredukować stres i napięcie – naukowcy dowiedli, że podczas zmagań z kolorami i monotonnym wypełnianiu kolejnych malutkich kawałeczków obrazka nasz mózg przełącza się w stan podobny do medytacji, dzięki czemu odpoczywamy! Kolorowanki to zatem świetny sposób na odprężenie się po ciężkim dniu w pracy lub na uczelni!

2)      Fakt, że kolorowanie pomaga na chwilę oderwać się od rzeczywistości, jest niezwykle przydatny w leczeniu wielu chorób, takich depresja, demencja czy stany lękowe. Kolorowanka to zatem świetny sposób na jesienną chandrę!

3)      No i na koniec – kolorowanie może nawet poprawić jakość snu! Rozluźnienie i odprężenie towarzyszące kolorowaniu sprawia, że doskonale wyciszamy się i przestajemy myśleć o problemach. Dlatego dziś wieczorem, zamiast po raz kolejny przeglądać Internet i podnosić sobie ciśnienie, spróbujmy sięgnąć po kolorowankę!

 

Warto przy tym zaznaczyć, że kolorowanki dla dorosłych są nieco bardziej złożone, niż te dla maluchów. Zanim jednak pobiegniecie do sklepu po swój egzemplarz, możecie zaprosić swoją pociechę do wspólnego kolorowania. ;) Z pewnością będzie to miło i pożytecznie spędzony czas!

alt

 

RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie. Darmowe statystyki